Często myślę o tym dlaczego jestem tak źle nastawiona do otaczającego nas świata. Przecież jestem młoda, życie przede mną. Mam kochającą rodzinę, dach nad głową. Inni tego nie mają a są szczesliwsi ode mnie. Często wysmyslam złe scenariusze sytuacji ze mną w roli głównej. Od pewnego czasu staram się być optymistką i mówić o sobie samej dobrze, choć wiecie że to trudne.
Wiele jest przykładów osób, które wyszły na prostą z beznadziejnych sytuacji. Trzeba tylko wierzyć i probować. Znacie pewnie wszyscy dobrze historię Jaśka Meli. Chłopak bez jednej ręki i nogi jako najmłodszy człowiek zdobył dwa bieguny. My pewnie będąc na jego miejscu siedzielibysmy w domu z założonymi rekami.
Muszę zmienić swoje myślenie. Człowiek, który wierzy że mu się coś uda już wygrał, a ten co wie że mu się nie uda już przegrał. Nie chcę przegrywać.
!
W sobotę pojawi się notka z przepisem na pyszne śniadanie :)
A wy jesteście optymistami czy pestymistami, a może realistami?









